Parking

Dawno temu, w czasach talonów i asygnat, samochód był luksusem a o miejsca parkingowe nie trzeba było się martwić. Zawsze jakieś się znalazło. Budując nowe osiedla, Polska Ludowa przekuwała w czyn myśl Gomułki, który był zdania, że samochody w ogóle nie będą potrzebne, bo przecież do pracy wygodnie wszystkich dowiezie komunikacja miejska. W czasach Gierka nieco to myślenie zmodyfikowano, a państwo - produkując maluchy - zaczęło lansować motoryzację dla mas. Projektanci Ursynowa wiedzieli więc, że oprócz mieszkań, trzeba pomyśleć też o parkingach. W osiedlu „Stokłosy” zaplanowano 2200 miejsc parkingowych na 16000 mieszkańców. Zbudowano jednak dużo mniej, niż zakładano - wiele z nich miało się znaleźć na dwupoziomowych parkingach zbiorczych, z których nie wybudowano żadnego. Na dodatek wiele z tych jednopoziomowych mieszkańcy postanowili przekształcić w parkingi strzeżone - w końcu jak długo można nerwowo co chwila wyglądać przez okno, czy nikt z Dużego Fiata nie ukradł nam kół. Z niewiadomych powodów w latach osiemdziesiątych złodzieje działający w branży motoryzacyjnej najczęściej kradli bowiem koła, dopiero w następnej dekadzie przerzucili się na całe auta. Lata dziewięćdziesiąte jeszcze bardziej ograniczyły liczbę ogólnodostępnych miejsc parkingowych. Otwarte parkingi mieszkańcy zaczęli bowiem grodzić i urządzać tam instytucje „społecznie strzeżone” - co początkowo rzeczywiście oznaczało, że sąsiedzi wymiennie pełnili tam dyżury. Z biegiem lat społeczne parkingi przechodziły jednak w prywatne ręce profesjonalistów. Deficyt parkingów przyniósł ostateczny krach koncepcji wyprowadzenia ruchu samochodowego poza obręb osiedla - ponieważ poza obrębem nie było gdzie aut postawić, mieszkańcy parkowali na każdym dostępnym fragmencie uliczki osiedlowej. W nowych osiedlach budowanych od końca lat dziewięćdziesiątych do dziś problem rozwiązać miały garaże podziemne, ale deweloperzy albo budowali ich za mało albo windowali ceny tak, że własny garaż często jest luksusem jak samochód w czasach talonów i asygnat.

Autor: Maciej Mazur, 2008

Etykietowanie: